Enabled.pl - technologiczny portal informacyjny
Ostatnie komentarze

Kaspersky vs. Panda – pojedynek o bezpieczeństwo

Dodano: 30.07.2009
Kaspersky vs. Panda – pojedynek o bezpieczeństwo

To, że Internet pełen jest nie tylko dobra, ale także przeróżnej maści zagrożeń, przekonywać nikogo na pewno nie trzeba. Niejednokrotnie każdy z nas spotkał się z sytuacją, iż jego komputer został zaatakowany przez złośliwe oprogramowanie, tudzież padł ofiarą hakera. Co tu ukrywać, dzisiaj blaszak z dostępem do Internetu musi mieć jakąś protekcję. Na całe szczęście są programiści, którzy zajmują się zwalczaniem takiego „komputerowego zła” i na naszym rynku mamy dużo, specjalnie do tego celu stworzonych programów.

Jak już we wstępie napisałem, na rynku dużo mamy softu do protekcji naszego „pieca”. Oczywiście, pośród tego grona znajdują się programy darmowe jak i płatne. My dzisiaj jednak skupimy się na programach płatnych, a konkretnie na dwóch.

Panie, Panowie! Przed wami pojedynek, od którego wyniku zależeć będzie, kto zadba o bezpieczeństwo naszych komputerów! W lewym narożniku Kaspersky Internet Security „Kacper” słynący ze swej niezawodności! Naprzeciw niemu, w prawym narożniku Panda Internet Security – „Misio”, który nie ma zamiaru się poddać. Kto zwycięży? Niebawem się dowiemy, ale najpierw…

Pojedynek czas zacząć

…Ale najpierw przyjrzyjmy się arenie i zawodnikom. Areną jest komputer, na którym testowane były programy. Jako że to ma być test wymagający, postawiłem każdy z programów na straży blaszaka używanego przez większość moich domowników. Nie muszę chyba pisać, jaki śmietnik jest wstanie zrobić wesoła i nieświadoma zagrożeń płynących z Internetu rodzinka. Konfiguracja to: procesor AMD Athlon X2 3800+, płyta: Gigabyte GA-M55S-S3, 2GB pamięci RAM i dysk 250GB Seagate na SATAII. Dość o sprzęcie, czas na zawodników.

Jako że Kacper dotarł do mnie prędzej, zacznę od niego. Jak wygląda to coś, z wielką literą K, co ma podobno chronić nasz komputer? Ano, zielone, tekturowe pudełeczko pomalowane jakimiś błyszczącymi farbkami, opatrzone białym napisem „Kaspersky Internet Security”. Jak wszem i wobec wiadomo, nie ocenia się książki po okładce, więc prędziutko do środka zaglądamy. Co dają w koszyczku? Oczywiście sam program na krążku CD, zapakowany w tekturowej kopercie, czarno-białą, obszerną instrukcję w języku polskim, certyfikat autentyczności i umowę licencyjną. Więcej fantów nie odnalazłem. Cóż, to antywirus profesjonalny a nie gra, niczego więcej spodziewać się nie należało. W zasadzie wszystko, co wymagane jest.

Dodaj do:
Komentarze do artykułu